Rencista biznesmenem. Ile niepełnosprawny przedsiębiorca może „dorobić” do renty?

Co kwartał publikowane są przez ZUS limity przychodów, określające tzw. kwoty graniczne, których przekroczenie wiąże się ze zmniejszeniem, a czasem zawieszeniem wypłacanej renty.

Aktualne limity przychodów można znaleźć TUTAJ.

70 % tzw. miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia, powodujące możliwość zmniejszenia renty z tytułu niezdolności do pracy i zawieszenia renty socjalnej  wynosi obecnie (od 1 grudnia 2018) 3206,20 zł

130 % tzw. miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia, powodujące możliwość zawieszenia renty z tytułu niezdolności do pracy wynosi obecnie (od 1 grudnia 2018) 5954,30 zł

Uzależnianie wysokości wypłacanej renty, możliwości jej zmniejszenia, a nawet zawieszenia jej wypłaty, od wysokości przychodu przedsiębiorcy często rodzi wewnętrzny bunt.

Bo przychód osoby prowadzącej firmę, to coś zupełnie innego, niż np. przychód osoby zatrudnionej na umowę o pracę.

Upraszczając, podam 1. przykład, dla przychodu miesięcznego 3000,00 zł:

na przychód pracownika składa się kwota jego wynagrodzenia netto, plus wszystkie składki i daniny, – podatek dochodowy, składki na ubezpieczenie emerytalne, składki na ubezpieczenie rentowe, składki na ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie chorobowe, wypadkowe, fundusz pracy itp. itd. Jego dochód, to co pracownik dostanie „na rękę”, wyniesie 2156,72 zł. Jego pracodawca, tj. zatrudniający tego pracownika przedsiębiorca, aby wypłacić mu pensje 3000,00 zł brutto, na konto pracownika, ZUS i US tytułem tej pensji wypłacił łącznie 3 614,40 zł.

Z kolei, gdyby taki przychód osiągał przedsiębiorca, to ile wyniosłaby kwota netto – „na rękę”? A to zależy.

Jeżeli nikogo nie zatrudnia i wszystko robi sam, to z jego przychodu trzeba odliczyć koszty prowadzenia firmy i koszty ZUS.

Minimalna kwota, która przedsiębiorca musiał w grudniu 2018 roku wpłacić za siebie samego na konto ZUS to 1163,39 zł. Zatem kwota, jaka dysponuje już jest mniejsza od kwoty netto pracownika i wynosi 1836,61 zł.

Ale ta kwota, to jeszcze nie to, co dostanie „na rękę”, bo trzeba jeszcze odjąć koszty firmy, a te są różne, w zależności od rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej. Mogą tu wchodzić np. koszty najmu lokalu, podatki, koszty papieru, tuszy, drukarek, kasy fiskalnej, prądu, internetu, auta, zakupu towarów, produktów i usług koniecznych do prowadzenia działalności.

Ile wiec wyniesie kwota „na rękę” ? Bywa, ze i zero..

A jaki powinien być miesięczny przychód przedsiębiorcy, aby mógł  zatrudnić pracownika (a pamiętajmy, że jeśli przedsiębiorca sam jest niepełnosprawny, to taka konieczność może się pojawić w wielu przypadkach) i ponieść koszty prowadzenia firmy?

Przyjmijmy, ze minimalna kwota, która przedsiębiorca musi wpłacić za siebie samego  na konto ZUS to nadal 1163,39 (przejście na tzw. mały ZUS może to zmienić). Razem z powyższą, przykładową pensją dla pracownika to już koszt na granicy  4778,79 zł, Do tego koszty utrzymania lokalu, w którym prowadzi firmę, zakup niezbędnych produktów, materiałów i usług, no i oczywiście koszty utrzymania siebie i rodziny.. Ile to powinno być. Czy na przykład kwota 5954,30 zł by wystarczyła?

Przypomnę – 5954,30 zł, to graniczna kwota przychodu (130 % tzw. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia), która powoduje zawieszenie wypłaty renty z tytułu niezdolności do pracy.

Policzmy: 5954,30 zł – 4778,79 zł (koszt pensji dla pracownika i minimalna wpłata na ZUS za siebie) = 1175,51 zł. Czy kwota 1175,51 zł wystarczyłaby na pokrycie kosztów utrzymania lokalu,  zakupu produktów, materiałów i usług, no i oczywiście utrzymania siebie i rodziny? Obawiam się, że nie.

Czy zatem określenie jednego limitu przychodu i dla pracowników i dla przedsiębiorców można określić jako zgodne z zasadami sprawiedliwości społecznej? Można tu się spierać.

Być może po to, aby jakoś zniwelować ten problem, przyjęto fikcję prawną, że przychód przedsiębiorcy dla potrzeb określania przez ZUS limitu przychodu wynosi tyle, ile wynosi tzw. podstawa wymiaru składki.

W związku z tym, bez względu na to, czy miesięczny przychód niepełnosprawnego przedsiębiorcy z prowadzonej przez niego działalności gospodarczej wynosił  w 2018 roku 1500 zł czy 15000 zł – ZUS uzna, że miesięczny przychód  wynosił  2665,80 zł.

 

 

Reklamy

Jeszcze o umowach zlecenie, zwanych „śmieciowymi”

Ostatni wpis, pt. „Umowy śmieciowe” wywołał dyskusję na dwóch odrębnych portalach społecznościowych, których nazw nie wymienię.

Bardzo dziękuję za te dyskusję i cytuję uwagę jednego z użytkowników, bo „ładnie” prezentuje najczęstsze zarzuty stawiane umowom zlecenie.

 napisał: cyt.: „Umowy śmieciowe zyskały swą nazwę, gdyż pozbawiają pracownika przywilejów umowy na etat: prawo do urlopu, gwarancja zatrudnienia, limit czasu pracy. Do tego często są wymuszane przez zleceniodawcę właśnie z ww. powodów- dotyczy to długotrwałego zatrudnienia.”

Otoż odpowiadając na ten zarzut, potrzeba zadać dwa podstawowe pytania

  • ile osób, których prawa są łamane zgłasza nadużycia odpowiednim instytucjom?
  • Ile osób zwraca się o pomoc do prawnika?

Jeżeli obowiązki, nałożone umową zlecenia na zleceniobiorcę, odpowiadają w istocie  umowie o pracę, to należy to zgłosić i doprowadzić do ustalenia stosunku pracy.. Akurat w tym zakresie przepisy dosyć mocno stoją po stronie pracownika. I każda z tych instytucji – Zakład Ubezpieczeń Społecznych, prokuratura, czy Państwowa Inspekcja Pracy bardzo chętnie przyjmą zgłoszenie.

Ponadto – o czym często się zapomina – umowy o pracę, za wyjątkiem sytuacji szczególnych, nie dają „gwarancji” zatrudnienia, a okres wypowiedzenia można uzgodnić także w umowie zlecenia.

Co do „urlopu” i „czasu pracy”. Do natury umowy zlecenia należy wynagrodzenie za działanie z należytą starannością, a nie za czas wolny.  Cechą umowy zlecenia jest realizacja określonych działań na rzecz dającego zlecenie. To, jak strony rozplanują sposób, czas realizacji zlecenia i wynagrodzenie, to kwesta umowy pomiędzy zleceniodawcą i zleceniobiorcą  a także specyfiki zlecenia.

I tu wracamy do pierwszych pytań: ile osób konsultuje zawierane umowy z prawnikiem; ile osób, spośród tych, które sądzą, że ich prawa są łamane zgłasza to odpowiednim instytucjom i wspiera – np. występując w charakterze świadka – tych, którzy na taki ruch się zdecydowali?

Umowy śmieciowe.

Dziś będzie o umowach śmieciowych. Brr – co za okropna nazwa. Przyznam, ze zawsze mnie zastanawiają przyczyny, dla których tzw. umowy cywilnoprawne,tj. zawierane w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego  nazywane są „umowami śmieciowymi”.

Co ciekawe – używający tego pojęcia:”umowy śmieciowe”, mają najczęściej na myśli umowę zlecenia.

Mam wówczas wrażenie, że osoby posługujące się tym pojęciem – „umowy śmieciowe” – zwykle albo nie mają rzetelnej wiedzy, albo celowo manipulują.

Bo – uwaga – umowa zlecenie jest umową chroniącą prawa zleceniobiorcy i obowiązkowo obciążoną składkami ZUS. Co więcej – umowa zlecenie ma ustawowo wymaganą wyższą stawkę tzw. płacy minimalnej, niz obowiązująca przy umowie o pracę, zawieranej na podstawie kodeksu pracy.

Moi zdaniem jedyną umową,w stosunku do której mozna rozważać taką nazwę „śmieciowa”, jest umowa na „pracę na czarno”. Bo to takze jest umowa. Obie strony muszą się zgodzic na taki układ. I niestety czesto to osoba szukajaca zatrudnienia pierwsza wysuwa taką propozycję.

Co więcej, to zatrudniający na tzw. „czarno” ponosi odpowiedzialność karną i finansową za taką formę zatrudnienia.

A praca na umowę zlecenie? Jest obowiązkowo obciążona składką emerytalna, rentową, wypadkową i zdrowotną. Jeżeli zleceniobiorca zgłosi chęć ubezpieczenia chorobowego, to objęty zostanie także ubezpieczeniem chorobowym. Co więcej – jeżeli wynagrodzenie z umowy zlecenie jest równe co najmniej tzw. płacy minimalnej, to także obowiązkowe są składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, co oznacza, że po spełnieniu innych przesłanek, np. odpowiedniej długości trwania takiego zatrudnienia – w przypadku jego utraty może przysługiwać zasiłek dla bezrobotnych.

Dlaczego więc umowy zlecenie są określane takim pejoratywny pojęciem? Ano – moje przypuszczenie ujawniłam na samym początku..

Limity przychodu niepełnosprawnego przedsiębiorcy

Dzisiejszy wpis dotyczy przedsiębiorców, prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

Jak pamiętamy podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne:  rentowej, emerytalnej, chorobowej i wypadkowej wynosi 2665,80 zł.

Wszyscy przedsiębiorcy muszą płacić składki

Mając orzeczenie o niepełnosprawności możemy wnosić o refundację składek emerytalnej i rentowej. Pozostałe – wypadkowa, zdrowotna i fundusz pracy – płacimy w całości

Są sytuacje, gdy przysługuje zwolnienie od składek zdrowotnej i na fundusz pracy, ale i refundacja składek i zwolnienia to temat na inny wpis.

I teraz bardzo ważna Uwaga:

Przychód z tytułu działalności gospodarczej przedsiębiorcy – także tego niepełnosprawnego, któremu przysługuje prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, jest ustalany odgórnie, przy zastosowaniu tzw. fikcji prawnej.

Bez względu na to czy Twój przychód z działalności wyniósł 1000 zł, 500 zł, czy 20tysięcy – ZUS uzna, że przychód wyniósł tyle, ile wyniosła tzw.  podstawa wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne.

Czyli w tym roku drogi przedsiębiorco Twój przychód z działalności gospodarczej w każdym miesiącu 2018 roku wyniósł 2665,80 zł.

I to nie jest „widzimisię” ZUSu. Takie są przepisy, nota bene uznane przez Trybunał Konstytucyjny za zgodne z Konstytucją.

 

Jaki jest skutek tego przepisu?

 

Wyobraź sobie, że masz działalność gospodarczą, na razie słabo Ci idzie, sprzedałeś usługi, czy produkty za raptem 500 zł. Nie zawieszasz działalności, liczysz, że się rozwinie. Tym bardziej, że trafiła ci się dodatkowa możliwość zarobku – ułamek etatu, zlecenie – no – ważne, że to dodatkowe 500 zł, 2000 czy 3300 zł

Jeden malutki szkopuł, że ten dodatkowy zarobek nie mieści się w zakresie twojej działalności gospodarczej. Nie da się tego wpisać w przychody z działalności gospodarczej, w rocznym picie będzie ujęty w innym miejscu.

Ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Otóż ma. I to bardzo duże.

O limitach przychodu obowiązujących od 1 września 2018 roku możesz przeczytać tutaj.

Każdy twój dodatkowy przychód spoza działalności gospodarczej zostanie doliczony nie – do Twoich rzeczywistych przychodów z działalności, ale do tej ustalonej odgórnie kwoty, zwanej podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne. Nawet jeżeli w firmie przychód wyniósł zero – jeżeli nie zawiesiłeś działalności – ZUS uzna, że przychudł był i że wyniósł 2665,80 zł.

W omawianym przypadku, jeżeli twój pozafirmowy przychód wyniósł 500 zł. ZUS uzna, że łączny przychód wyniósł 3165,80 zł, co już jest granicą sygnalizującą zmniejszenie wypłacanej renty

A jeżeli twój pozafirmowy przychód wyniósł 3300 zł. ZUS uzna, że łączny przychód wyniósł 5965,80 zł i – zawiesi ci wypłatę renty.

 

Podkreślam jeszcze raz – pomimo tego, że twój rzeczywisty przychód wyniesie 500 zł, czy 1000 zł, a więc nie osiągnie limitu, powodującego zmniejszenie, bądź zawieszenie renty, bo z firmy nie osiągnąłeś żadnego przychodu, albo stosunkowo niewielki – ZUS uruchomi procedurę zmniejszenie wypłacanej renty lub odpowiednio – zawieszenia renty  i zażąda od Ciebie zwrotu, kwoty z tytułu rzekomo nienależnie pobranej renty

Zmniejszenie, zawieszenie wypłacanej renty z tytułu niezdolności do pracy. Limity przychodów od 1 września 2018

Ten wpis będzie króciutki. Aktualizuję i przypominam jedynie, że od 1 września 2018 roku zmieniły się tzw. limity przychodów, czyli graniczne kwoty przychodów, których przekroczenie może spowodować zmniejszenie, lub zawieszenie wypłacanej renty z tytułu niezdolności do pracy.

Zatem, uwaga, uwaga – od 1 września 2018 r.

kwota równa 70% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia: to 3164,80 zł

kwota równa 130% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego  to: 5877,40 zł

Co to może oznaczać?

To znaczy, że jeżeli Twój miesięczny przychód przekroczy sumę 3164,80 zł,to wypłacana renta może zostać zmniejszona,

Jeżeli Twój miesięczny przychód przekroczy sumę 5877,40 zł,to wypłacana renta może zostać zawieszona.

Dodatkowo, jeżeli nie poinformowałeś ZUS o odpowiednio wcześniej o przekroczeniu limitu przychodów – ZUS wezwie Cię do zwrotu już wypłaconej renty, wyliczając kwotę, jak wg niego została wypłacona nienależnie. Szczęśliwie, od tej decyzji ZUS przysługuje odwołanie.

Interesuje Cię ten temat?

Może zainteresują Cie podobne wpisy:
Limity przychodów za rok 2016 i miesięczne od 1 marca 2017
Przychód, czy dochód – co decyduje o zmniejszeniu lub zawieszeniu renty, wypłacanej przez ZUS?
Zawieszenie renty i limity przychodów

 

Dlaczego rozumiem protestujących w Sejmie rodziców osób niepełnosprawnych?

Na początku bardzo ważna uwaga. Dyskutując o proteście w Sejmie trzeba pamiętać, że nie obejmuje on „wszystkich niepełnosprawnych”. Ani żądania grupy Pani Hartwich, ani odpowiadające im propozycje rządu nie obejmują niepełnosprawnych i ich opiekunów, gdy niepełnosprawność powstała po 16 r.ż.

Gdy portalach społecznościowych osoby takie pytają dlaczego o nich się nie pamięta – dostają odpowiedź w stylu – „coś chcecie, to walczcie o swoje!”

Smutne, prawda? Smutne tym bardziej, że opiekunowie – najczęściej właśnie rodzice – osób, które stały się niepełnosprawnymi już po uzyskani pełnoletności nie otrzymują takiego wsparcia, jakie już teraz otrzymują rodzice protestujący w Sejmie.

Także wsparcie dla osób niepełnosprawnych znacznie różni się w zależności od tego, w jakim wieku powstała stwierdzona niepełnosprawność.

Ale oni nie są w stanie tak głośno protestować, nie są w stanie przyjechać do Sejmu, często nie są w stanie wyjść z domu. A ich rodzice – często już w wieku emerytalnym – sami wymagają opieki i wsparcia.

Trochę przeraża mnie sytuacja, do której doprowadziły długie lata obowiązywania obecnego systemu tzw. wsparcia tzw. osób niepełnosprawnych. Ten brak współpracy i wzajemnego wspierania się poszczególnych grup osób niepełnosprawnych i osób, które im na co dzień pomagają.

Ale rozumiem te matki, które dziś walczą w Sejmie. Stan, w którym zmiany w przepisach uzyskują tylko ci, którzy najgłośniej krzyczą, trwa od wielu lat.

Czemu się dziwić temu, że ktoś robi coś, co zdążył zauważyć, że jest jedynie skuteczne?

Czemu się dziwić temu, że protestujący nie obejmują swoimi postulatami innych grup niepełnosprawnych, skoro sam Rząd tamtych grup także nie zauważa i przypomina, że środki są ograniczone i może być konieczny jakaś „zbiórka” na ten cel?

Że słuchają osób, które były twarzami walki o prawo do zabijania dzieci nienarodzonych? To jest – przyznaję – straszne. Ale doświadczenie, historia i literatura uczą, że w pewnych sytuacjach człowiek potrafi współpracować z bardzo zaskakującymi osobami…

A to, że nie chcą zgodzić się na propozycje wsparcia rzeczowego i w formie usług, zamiast wsparcia finansowego? Ha. Tu akurat rozumiem ich najbardziej.

Coś Państwu powiem. Jestem osobą niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnej egzystencji. Żeby żyć i jakoś funkcjonować potrzebuję pomocy innych osób w niemal wszystkich czynnościach dnia codziennego

Państwo nazywa takie usługi „specjalistyczne usługi opiekuńcze”. Jak to wygląda, gdy biurokracja zajmuje się tym systemowo? Przykład pierwszy z brzegu. W 2011 roku stawka godzinowa, wynikająca z obowiązującego wówczas minimalnego miesięcznego wynagrodzenia wynosiła wówczas ok. 6 zł/h. Ja oferowałam na umowę zlecenie stawkę 9 zł/h, alei tak nie mogłam nikogo znaleźć, bo nie miałam jak dotrzeć do ewentualnych zainteresowanych. Powiatowy Urząd Pracy odmówił publikowania moich ogłoszeń twierdząc, że na takim stanowisku mogą zatrudniać tylko „odpowiednie instytucje”, a nie indywidualne osoby niepełnosprawne.  Skandal? Pewnie. Trzeba było skarżyć? Pewnie. Ale ja na walkę w swoim imieniu nie mam już sił i zdrowia. Sprawdziłam więc jak mogą mi w tym zakresie pomóc”odpowiednie instytucje”. Otóż, w czasie, gdy stawka wynikająca z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu wynosiła ok 6 zł, w sytuacji, gdy dziś taka stawka wynosi 13,70 zł – stawka, jaką ja, niepełnosprawna, musiałabym zapłacić w 2011 roku na konto urzędu miast za pomoc osoby, zatrudnionej w odpowiedniej instytucji miejskiej wynosiła 23 do 26 zł/h.

Ciekawe przebicie, prawda?

A i zapomniałabym – owe specjalistyczne usługi opiekuńcze nie obejmowały pomocy w przejściu z łóżka na wózek inwalidzki i z wózka na łóżko. W grę wchodziły zakupy, sprzątanie, takie rzeczy.

Nie proszę Państwa. Instytucjonalna pomoc, realizowana, jak na tym przykładzie nie ma mojego poparcia.

A rehabilitacja? Podobno od lat istnieje instytucja rehabilitacji  w domu pacjenta, płatna z NFZ. Podobno czeka się na nią bardzo długo, przysługuje niewiele godzin i nie przysługuje wszystkim faktycznie potrzebującym.

Czemu piszę „podobno”? Ponieważ się tym bardziej szczegółowo nie interesowałam, a to dlatego, że na początku ustaliłam, że usług tych nie realizuje fizjoterapeuta o specjalizacji, która dla mnie akurat jest niezbędna.

Szanowni. Nigdy nie będzie tak, że instytucjonalna, realizowana w ramach zamówień publicznych, przetargów i wszechogarniającej biurokracji pomoc będzie optymalna dla każdego. W sytuacji niepełnosprawności znacznej, niepełnosprawności sprzężonej jest to tym bardziej doskwierające. Szukamy specjalistów na własną rękę, działamy metodą prób i błędów, ponosimy koszty z własnej kieszeni i naszych bliskich, żebrzemy o 1 %.

W tym stanie rzeczy 500 zł na miesiąc, to bardzo duża pomoc. Niech każdy zadecyduje na co potrzebuje w danym momencie najbardziej – na logopedę, pampersy, rehabilitację? Nie chcecie wypłacić co miesiąc z góry? To przecież można refundować co miesiąc przedstawiane faktury. Można co miesiąc refundować wielokrotnie wyższe koszty zatrudnienia różnym zakładom pracy, czy spółdzielniom, to można refundować koszty rehabilitacji, czy innych niezbędnych usług – samym niepełnosprawnym.

Pozwólcie decydować o tym niepełnosprawnym lub ich opiekunom, a nie urzędnikowi.

Po 10 latach osobistego zmagania z niepełnosprawnością i współpracy z organizacjami pozarządowymi naprawdę wiem, co mówię.

I już kończąc – blokowanie możliwości zatrudnienia opiekunom osób niepełnosprawnych i różnicowanie świadczeń ze względu na wiek nabycia niepełnosprawności uważam za niewłaściwe i wręcz szkodliwe. I dla nas – niepełnosprawnych. I dla naszych opiekunów. I dla Skarbu Państwa.

Czarno-biały świat…

Pukam do drzwi kamienia. To ja. Wpuść mnie…
– Odejdź -. mówi kamień.  – Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na części będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek nie wpuścimy nikogo.*

Wspomnienie tego wiersza kołacze się w mojej głowie od przedwczoraj.
Czarno-biały piątek. Czarno-biały świat.
Krzyczący o wolności wyboru, o szacunku, o braku zatroskania i rehabilitacji…

Jeżeli podejrzenie niepełnosprawności odbiera  prawo do życia tego – ewentualnie niepełnosprawnego**, to gdzie wolność, szacunek, zatroskanie..?

Jestem niezdolna do samodzielnej egzystencji. Samodzielnie, bez pomocy innych osób nie przeżyłabym. Czy mam prawo do życia?

Gdzie jest granica, kiedy przestajemy ratować człowieka, widzieć – człowieka?

Pewna bardzo mądra Pani Doktor przypomniała prostą – zdawałoby się – oczywistą prawdę, a tak nieobecną w dyskusji o „prawach” „człowieka”. Mianowicie fakt, że: „Człowiek nie dlatego żyje, że się urodził, tylko dlatego się rodzi, że żyje.” ***

  • Fragment wiersza Wisławy Szymborskiej pt. „Rozmowa z kamieniem”

** Prawo umożliwia zabicie dziecka przed jego narodzeniem, jeśli „zachodzi duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”

***  dr n. med. Wanda Półtawska https://youtu.be/lmYvnTlLbpE